Łacina – matka języków

Któż z nas nie słyszał w życiu choć jednej łacińskiej sentencji, albo nie słyszał o tym, że była ona językiem władców świata, starożytnych Rzymian. Jeszcze w VII w. p.n.e. była ona jedynie środkowo italskim dialektem, którym posługiwał się mały lud zamieszkujący dorzecze Tybru. Jednak wraz ze wzrastającą siłą tego ludu i łacina nabierała znaczenia, do tego stopnia, że III wieku n.e. była językiem urzędowym państwa, dla którego Morze Śródziemne było morzem wewnętrznym. Daje obraz potęgi i siły. Oczywiście łacina mieszała się z mową ludów podbitych to nieunikniony proces, który pokazuje dobitnie żywotność języka Rzymian. Z drugiej strony w Grecji i Azji Mniejszej popularna też była greka. Po upadku cesarstwa zachodnio-rzymskiego łacina stała językiem dyplomacji, wyższych sfer i co najważniejsze Kościoła. Jednakże istniało także drugie życie mowy latyńskiej – ludowe. Właśnie z łaciny ludowej wyodrębniły się język francuski, hiszpański, włoski, portugalski, rumuński czy kataloński. Do tej pory słowa zapisywane przez wielkiego mówcę Cycerona żyją i ciągle ewoluują, ponieważ wszędzie tam gdzie pojawiło się zainteresowanie Rzymem, była też łacina. Dość powiedzieć, że w języku angielskim, który jest uważany przez wielu za język germański znajdziemy wpływy łacińskie. Tak więc język Rzymian wcale nie umarł śmiercią naturalną , jak język Hetytów czy Sumerów on istnieje i ma wpływ też na nasze życie.

Both comments and pings are currently closed.