Czy studia są dla każdego?

Jeszcze 20 lat temu studia wyższe nie były czymś powszechnym, ale przywilejem. W poprzednich pokoleniach tylko wybrani mogli sobie pozwolić na robienie studiów. Ten etap edukacji przede wszystkim był bardzo kosztowny. Jeżeli rodzice mieli pieniądze, mogli pozwolić sobie na zafundowanie studiów dla swojego dziecka. Jednak nie wszyscy chcieli to robić właśnie ze względu na pieniądze. Jeżeli dziecko nie wykazywało szczególnych chęci do zdobywania wiedzy, po co inwestować w nie tyle kasy? Przecież branie udziału w zajęciach na siłę niewiele da adeptowi uczelni wyższej. Obecnie sytuacja jest zupełnie inna. Jeden kierunek studiów można podjąć za darmo. Poza tym przy przyjmowaniu osób do akademików i na uczelnie zniesiono podziały klasowe. Teraz pochodzenie społeczne wcale się nie liczy. Oczywiście, jest to akurat bardzo dobre zjawisko. Jednak wskutek kilku takich elementów teraz studiuje prawie każdy. Dla wielu młodych ludzi uzyskanie wykształcenia wyższego to tylko forma odroczenia odpowiedzialności za swoje dorosłe życie. Bardzo wielu dwudziestolatków nie chce jeszcze iść do pracy, więc podejmuje się studiowania. Szczególnie lekkomyślnie traktowane są kierunki humanistyczne. Potem widzi się sytuację, kiedy na wykłady studenci chodzą w kratkę. A jeśli już przychodzą (tuż przed egzaminem), wcale nie są zainteresowani tokiem prowadzenia zajęć. Czy tak to powinno wyglądać?

Both comments and pings are currently closed.