Czy szkoła może skrzywdzić sześciolatka?

Ostatnimi czasy w polskim Ministerstwie Oświaty i Edukacji Narodowej narodził się pomysł, aby zaledwie sześcioletnie dzieci posyłać do szkoły. Żłobki są bardzo przepełnione i coraz częściej rodzice muszą korzystać z prywatnych, płatnych przedszkoli. Dla osób z niestabilną sytuacją finansową może to być sporym obciążeniem. Z kolei wynajęcie opiekunki jest jeszcze bardziej kłopotliwe. Między innymi z tego powodu politycy wpadli na pomysł, aby wysyłać dzieci do szkół podstawowych już rok wcześniej. Czy to aby na pewno dobra innowacja? Warto zastanowić się, czy nie jest to zwykłe zabieranie dzieciństwa małemu dziecku. Szkoła podstawowa wprawdzie jest dla młodego człowieka najmniej absorbująca ze wszystkich placówek edukacyjnych. Jednak jest to zawsze pewna forma obowiązku. Maluch musi siedzieć w określonym czasie na zajęciach, odrabiać zadania domowe i słuchać nauczycieli. Nie może beztrosko bawić się wtedy, kiedy ma na to ochotę. Do tego wielu rodziców w większych miastach organizuje swoim pociechom coraz więcej dodatkowych zajęć. Po szkole obowiązkowo basen, zajęcia z gry na instrumencie, nauka języków obcych. Najczęściej o wiele bardziej niż samo dziecko tymi aktywnościami są zainteresowani rodzice. Do tego jeszcze posyłanie do szkół dzieci o rok wcześniej… Czy w ten sposób zamiast troszczyć się o lepsze wykształcenie naszych pociech nie zabieramy im dzieciństwa?

Both comments and pings are currently closed.